czwartek, 10 listopada 2011

Już nieraz wspominałem, że uwielbiam Roberta Biedronia, także na łamach tego bloga.
Szczerze podziwiam gościa za odwagę (a przeczytałem gdzieś ostatnio dobrą definicję tego słowa - odwaga to nie brak uczucia strachu, ale siła żeby to uczucie przezwyciężyć). W życiu nie zebrałbym się w sobie na takie rzeczy jakie on robi.

W odniesieniu do dzisiejszych (a właściwie to już wczorajszych) wydarzeń z naszej sali sejmowej, które działy się podczas wyboru wicemarszałków:
Jest mi po prostu żal tego kraju, że rządzą nim tacy ludzie, którzy nie umieją spojrzeć na człowieka inaczej niż przez pryzmat jego seksualności. Współczuję im, że w swoim życiu stracili naturalną (trochę dziecięcą, ale jakże pozytywną) ciekawość do drugiego człowieka, przez co nie wykazują chęci żeby tego drugiego człowieka zrozumieć. A nawet jeśli chcą zrozumieć, to nie udaje im się to, bo nie potrafią drugiemu człowiekowi zaufać. Zaufać i uwierzyć, że to co on lub ona mówi, może być prawdą, nawet jeśli to co mówi bardzo mocno odbiega od tego, co wiemy i w co wierzymy. No a zaufanie do ludzi traci się zazwyczaj po jakimś zranieniu, po jakimś zawodzie, po czymś przykrym, prawda?
Współczuję takim ludziom, tak szczerze, po ludzku.

Chciałbym nigdy nie stracić tej dziecięcej ciekawości, o której wspomniałem.

Polecam felieton pani Magdaleny Środy w najnowszym Wproście, tym z listą 100 najbardziej wpływowych Polaków.
Bardzo dobry, właściwie to ta notka wypłynęła poniekąd z refleksji po tym felietonie.



hmm, naprawdę lubię Robercika.



ŻĄDAM WPROWADZENIA PEŁNEJ ROWNOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ W POLSCE

Brak komentarzy: